czwartek, 15 maja 2014

epizod piętnasty

W czarnym sportowym plecaku zagościła obcisła mała czarna, kilkunastocentymetrowe szpilki, których przecież tak bardzo nienawidziła. Dopięła wszystko dokładając wypełnioną po brzegi kosmetyczkę. Luźną koszulkę zamieniła na beżowy sweter, typu oversize, po czym zbiegła po schodach na parter.
- Umówiłam się z Aśką. Wrócę wieczorem!  - krzyknęła do rodziców, widząc czekającą przed domem taksówkę.
Aśka była jej licealną przyjaciółką. Zgrabną, niską dziewczyną o kruczoczarnych włosach, zgrabnym nosku, wystającymi obojczykami i wielkimi czarnymi jak smoła oczami. Właśnie taką Iza ją zapamiętała. Uśmiechniętą, rozgadaną i wyglądającą jak milion dolarów nawet w wyciągniętych dresach.
- Znalazłam nasz ulubiony film! – oznajmiła brunetka miażdżąc przyjaciółkę w szczelnym uścisku.
- Ciebie też miło widzieć Asik – zaśmiała się odwzajemniając gest – ale muszę Cię zmartwić, mamy inne plany na dzisiaj. Idziemy na imprezę!
- Izuś, nie wiem czy to jest dobry pomysł, przecież Ty…
- Nie martw się. Prędzej czy później i tak umrę. Chcę się cieszyć każdą chwilą, która mi została.
 Z trudem udało Jej się przekonać przyjaciółkę do odwiedzenia jednego z warszawskich klubów.
Przebrała się w przywiezioną sukienkę, zrobiła mocniejszy, odważniejszy makijaż, podkreślając oczy eye liner’em, a usta krwistoczerwoną szminką. Z utrzymaniem równowagi na szpilkach poszło jej trochę gorzej. Chwiejnym krokiem opuściła łazienkę i przechadzając w tą i z powrotem po niewielkim przedpokoju czekała na swoją towarzyszkę.
Elita przyjęła je z otwartymi ramionami. Jak się okazało znajomy Asi ze studiów dorabiał tutaj jako ochroniarz i bez większych problemów dziewczyny dostały się do środka. Joanna dość septycznie patrzyła jak blondynka zamawia już kolejnego drinka zagadując siedzącego obok niej faceta.
-Izuś, Tobie już wystarczy – odciągnęła ją od baru.
- O nie, nie, nie! Ty mi matkować nie będziesz! Wystarczy mi już jedna w domu! – odszczekała się wyciągając nowo poznanego faceta na parkiet.
Wabiła Go kołysząc biodrami. Wodziła po Nim dłońmi, wprawiając Jego ciało  w pozytywne wibracje. Otarł się o Nią nabrzmiałym kroczem dając do zrozumienia jak bardzo działa na jego zmysły. Zostawił na jej szyi mokre ślady, a później pożądliwie wpił się w jej usta.
-Chodźmy do mnie Maleńka, zabawimy się – zapytał wyciągając ją z klubu.
Mieszkał wprost, naprzeciwko Elity. Kładąc dłoń na jej pośladku szukał w kieszeni kluczy co rusz składając na jej ustach mokre pocałunki, a Ona ciągle kokietowała Go swoim ukrytym pod długimi rzęsami spojrzeniem.
- Wydaje mi się, że skądś Cię znam – jęknęła, gdy jego ręka wślizgnęła się pod materiał jej sukienki.
- To dobrze, przecież bardzo dobrze mnie znasz Niuniu – oznajmił wpychając ją do klatki.
Słyszała jak ktoś nawołuje jej imię, ale była zbyt pijana i zbyt pochłonięta nowymi doznaniami, aby chociażby odwrócić na moment głowę.

***
Michał w wyśmienitym humorze opuszczał Spałę. Dostali wolny weekend od trenera, przed wylotem do Bułgarii. Kilka minut przed 20 zaparkował pod rodzinnym domem Izabeli. Uprzedził wcześniej jej rodziców, podkreślając, że chce zrobić ich córce niespodziankę. Zdziwili się, że mimo tak później godziny Izy nadal nie ma w domu.
- Zadzwońmy do Asi – zaproponował tata szukając w notesie odpowiedniego numeru, po chwili Maria rozmawiała już z brunetką.
- Jak to poszłyście na imprezę? – uniosła głos, a Kubiak momentalnie zerwał się z miejsca – Podaj mi adres tego klubu.
Chwilę później Michał pędził już w stronę warszawskiej Elity z nadzieją, że jego najgorsze scenariusze się nie spełnią. Wbiegł do klubu i przeczesał wzrokiem jego wnętrze. Spytał o nią barmana, pokazując mu jedną z fotografii. Młody mężczyzna przyznał, że zakręciła się tam jakiś czas temu z jakimś mężczyzną, a później widział ich przy wyjściu.
Nie szczędząc czasu przyjmujący wybiegł z klubu. Usłyszał, że ktoś krzyczy imię JEGO blondynki. Szybko odnalazł Aśkę, która błyskawicznie wskazała mu zamykające się drzwi kamienicy.